Tana Toraja, pogrzeby i byki

Od ponad miesiąca smykamy się z mężem po Indonezji. Zakochaliśmy się w tym kraju rok temu i postanowiliśmy, że jeżeli uda nam się tu wrócić - rozpoczniemy od Sulawesi (Celebes).
Jakiś czas wcześniej, jeszcze przed pierwszą wyprawą, oglądając album o Indonezji moją uwagę zwróciły nietypowe domy. Miały przedziwne dachy, które kojarzyły mi się z rogami byków. Miałam nadzieję je zobaczyć. Rok temu się nie udało - byliśmy wtedy na innych wyspach - ale zobaczyłam je teraz:)

Przodkowie Tana Toraja dotarli na te tereny statkami. Początkowo żyli na swoich statkach zacumowanych blisko brzegu, później stopniowo przenosili się na wyspę, budując domy na podobieństwo swoich łodzi. Podobno kształt domów to odwrócone łódki, innym kojarzą się z żaglami, mi natomiast, jak już pisałam wyżej - z rogami byka (patrząc na dom z boku). Domy znajdują się na palach (pierwotnie - w obawie przed dziki zwierzętami. Dzikich zwierząt już tam nie ma, ale kształt budynku pozostał) a wchodzi się do nich po schodkach lub po drabince. Wejście często jest niewielkie - również z powodu bezpieczeństwa. Jacek, ze swoim wzrostem (całkiem sporym jak na indonezyjskie warunki;) ) - ledwo się przecisnął.


Zwykle najważniejszy dom we wsi (na przykład "wójta") ozdobiony jest rogami byków. Świadczy to o statusie społecznym wsi.


Na przeciwko domów znajdują się ich miniatury. To spichlerze na ryż. Pod nimi - na takim jakby tarasie, czy podeście - zjada się posiłki, odpoczywa, spędza wspólnie czas.


Fascynowały mnie te bambusowe dachy i kolorowe zdobienia.



W jednej z wiosek zapytali się, czy zjemy ryż i świnkę;) No zjemy:) Usadowili nas na tarasie pod spichlerzem, przynieśli wodę, gotowany ryż i talerz z mięsem. August - nasz przewodnik, widząc, że nieśmiało podchodzę do jedzenia, zaczął mi nakładać na talerz co lepsze kąski (jak podkreślał - to co on lubi najbardziej). Z przerażeniem zobaczyłam, że to same kawałki tłuszczu i skóry, mięsa tam było niewiele. Wyjadłam co bardziej mięsnego, ryż i woda były zbawieniem, bo przypraw nie żałowali, a z tłuszczem pomógł mi uporać się Jacek:)



Wnętrze podzielone jest na trzy pomieszczenia. Największe znajduje się na środku, służyły jako "salon", dawniej również jako kuchnia, ale teraz gotuje się raczej na zewnątrz. Po obu stronach "salonu" usytuowane są mniejsze sypialnie. 




Ech.... a teraz kwestia pogrzebów.
Jest to temat dosyć nietypowy jak na relację z podróży, ale w tym rejonie temat śmierci jest całym życiem. Dosłownie. Niby jest tu teraz chrześcijaństwo, ale wymieszane z animizmem stworzyło zlepek dziwnych dla nas wierzeń i rytuałów.
Po pierwsze - osobę zmarłą balsamuje się i przechowuje w domu (w jednym z dwóch sypialni) nawet przez kilka lat. Do czasu pogrzebu osoba zmarła uważana jest za chorą. Mówi się do niej, przynosi jedzenie podczas posiłków (mówiąc na przykład "wstawaj, wstawaj, choć z nami zjeść").. Pogrzeby najczęściej odbywają się w okresie czerwiec - sierpień, data pogrzebu jest dokładnie ustalana, a do całej uroczystości trzeba wszystko odpowiednio przygotować.
No właśnie.... po drugie: uroczystość pogrzebowa związana jest z zabijaniem byków, aby dusza zmarłego poprzez duszę byka mogła przedostać się... do nieba;)? Im więcej byków zginie tym większa szansa, że dusza trafi tam gdzie powinna. Oczywiście ma to też związek z kastami. Im wyższa kasta tym większa minimalna ilość byków, jaka musi zginąć. Przy najwyższej kaście - to minimum 24 byki. Oczywiście "im więcej - tym lepiej".  A będąc z danej kasty trzeba kupić byka od właściciela z tej samej kasty... czyli będąc w kaście najwyższej - nie można kupić najtańszych byków, lecz te najdroższe - z odpowiedniej kasty. A taki byk może kosztować nawet 50 000 dolarów...
Po trzecie - figurki tau tau. To rzeźba niby przypominająca zmarłego, którą ustawia się przy grobie. Prawo do tego przysługuje tylko najwyższym kastom. Inne figurki, w wersji siedzącej - biorą udział w pogrzebie.
Po czwarte: uroczystości pogrzebowe najczęściej trwają od 3 do 7 dni. Często jest to "impreza" także dla okolicznych wiosek. W darze najczęściej przynosi się świnię (co jest skrupulatnie zapisywane, aby móc się zrewanżować takim samym darem ma kolejnym pogrzebie). My mieliśmy karton papierosów. Mięso z byków i darów (czyli świń i kur) jest na miejscu przyrządzane i spożywane przez gości. A jest komu spożywać, bo największe pogrzeby liczą nawet kilka tysięcy osób. My uczestniczyliśmy w dwóch pogrzebach: protestanckim niższej kasty, na którym "główny zainteresowany" zmarł rok wcześniej i katolickim najwyższej kasty, gdzie nieboszczyk zmarł dwa lata przed uroczystością.
I po piąte... groby są najczęściej wykute w skałach. W takiej jednej "dziupli" pochowana jest cała rodzina, a wejście zamyka się drewnianymi drzwiczkami. Takich grot strzec mogą właśnie figurki tau tau. Groty mogą być również naturalne, a drewniane rzeźbione trumny po prostu stoją sobie w jaskini. Niemowlęta chowane były w drzewie (tego się już nie praktykuje). Pojawiają się już także (w naszym mniemaniu - "tradycyjne") murowane grobowce,

Z tyłu widać boksy przygotowane dla gości (chciałoby się napisać: weselnych", bo taka atmosfera tak na prawdę panuje na tych pogrzebach. Boksy są ponumerowany, każdy wie, gdzie ma usiąść...


Tak a propos panującej atmosfery... to najbliższa rodzina zmarłego.




Tańce, pochody, procesje... 






Figurka przedstawiająca zmarłego uczestnicząca w pogrzebie.


 Groby wykute w skale i figurki tau tau


Groby w jaskini.


Stare, drewniane, pięknie rzeźbione trumny, z boku na skale figurki tau tau.


Nasz przewodnik. W tle na skalnej półce ustawione są trumny, poniżej tau tau...



Miejsce dawnego chowania malutkich dzieci (takich, którym jeszcze nie urosły ząbki). Chowane były nago, w pozycji embrionalnej. Żywica tego drzewa, tak jak mleko matki, karmiła i pozwalała "nadal żyć".


Odrobina rękodzieła czyli figurki tau tau.



Po rejonie Tana Toraja (środkowe Sulawesi), aby trochę ochłonąć po nie małych emocjach,  udaliśmy się na Togiany - przepiękny archipelag malutkich wysepek... ale o tym innym razem.

Komentarze

Prześlij komentarz